Wkroczyłam do budynku pewnym krokiem. Skierowałam się do
Anity. Miała na mnie zaczekać. Akurat wchodziłam na ostatni stopień, gdy
dziecinka wyszła z domu. Zauważyła mnie i szeroko się uśmiechnęła. Wyglądała
wspaniale. Miała bardzo wysokie buty, czarne leginsy, granatową tunikę,
kapelusz. No normalnie niebo. Myślałam, że mi oczy wyjdą z orbit, kiedy ją
ujrzałam. Anity zauważyła moją minę i zaczęła się głośno śmiać. Podeszła do
mnie i pocałowała prosto w usta. Nie mogłam się powstrzymać, więc odwzajemniłam
pocałunek. Nagle drzwi po lewej otworzyły się. Lekko odsunęłyśmy się od siebie
przestraszone tym dźwiękiem. Stał w nich
roześmiany Harry a za nim jakiś chłopak z ciemnymi, krótko obciętymi włosami. Cofnęłam
się krok od dziecinki i uśmiechnęłam się do niej. Troszeczkę się zaczerwieniła
i odwróciła wzrok. Odwróciłam się do chłopców stojących w drzwiach:
- Siemka – powitałam się jakby nigdy nic z wielkim bananem
na ustach.
-Yyyy… cześć. Dziewczyny to jest Zayn. Zayn to jest Micha i Anita-
powiedział Harry zaskoczony moim dobrym humorem.
- Cześć dziewczyny – powiedział uśmiechnięty Zayn i podszedł
do nas. Podał nam rękę na powitanie, ale przy okazji pocałował każdą w
policzek. Byłyśmy trochę zdziwione tym posunięciem. Zauważył to i roześmiał
się.
- Anita masz może w domu trochę sera? Niall cały zjadł i nie
mamy na kanapki- zapytał Harry, klepiąc po plecach kolegę.
- Wydaje mi się, że mam. Chodź, zobaczymy. Micha idź do
chłopaków, zaraz dołączę z Harrym – powiedziała dziecinka otwierając drzwi do
swojego mieszkania.
- Dobrze no to cie porywam – powiedział uśmiechnięty Zayn i
złapał mnie za ramię. Kolejny raz mnie zaskoczył. Prawie się przez niego wywaliłam.
Na szczęście mnie podtrzymał i zaciągnął w stronę nadal otwartych drzwi. Dumnie
wszedł ze mną do środka. Od razu podbiegł do nas jakiś chłopak. W zębach
trzymał marchewkę.
- Zaaaaayn ratuuuuj Niaaaall chce zabrać mi marchewki –
zaczął wrzeszczeć uczepiając się Zayna. Zaraz za nim pojawił się roześmiany
Niall. Widząc mnie zatrzymał się i uśmiechnął szeroko.
- Oooo cześć Micha. Fajnie, że przyszłaś – powiedział i
złapał mnie za rękę. Nie wiedziałam co on robi. Przed oczami widziałam tylko
śmiejącego się Zayna, który przytula bruneta udającego płaczące dziecko. Czemu
wszyscy dzisiaj wszędzie mnie ciągną? Trochę teraz żałowałam, że założyłam
wysokie szpilki. No ale trudno się mówi. Przecież ich nie zdejmę i nie wyrzucę
za okno. Swoją drogą to dobry pomysł. Nie mogłam się nad tym dłużej
zastanawiać, bo właśnie nie chcąca wpadłam w Nialla. Okazał się bardzo miękki…
Nagle zatrzymał się przed jakimiś drzwiami. Wyjął z tylnej kieszonki klucz i
włożył go w zamek. Przekręcił i otworzył wrota przede mną. Dopiero teraz
zauważył, że przez ten cały czas trzyma mnie za rękę. Popatrzył na nasze dłonie,
ścisnął moją i lekko się uśmiechnął.
Dziwnie się zachowywał. Nie czułam od niego alkoholu, więc stwierdziłam, że to
musi to być jakiś narkotyk czy coś jeszcze innego. W głębi serca chciałam by mi
go zaproponował, bo wydaje się lepszy od wódki czy piwa.
- To mój pokój- oznajmił i wszedł do środka. Nie wiedziałam
co mam robić więc po prostu stałam w wejściu i gapiłam się na niego jak idiotka.
- Proszę wejdź- powiedział rozradowany. Powoli weszłam do
środka. N początku myślałam, że chce mi zrobić jakiś głupi żart. Okazało się,
że raczej to była niespodzianka. Na łóżku leżały chipsy, dwie puszki piwa,
paluszki i kilka rodzajów ciastek. Wszystkie ściany pokoju były pomalowane na
zielono. Nawet narzuta za łóżku była zielona. Po prostu wszystko było zielone. Stwierdziłam,
że ten chłopak ma jakieś umysłowe upośledzenie zieleni czy cos takiego. Lubię
ten kolor, ale bez przesady. Na jednej ze ścian wisiał jakiś wielki obraz, ale
nie mogłam go zobaczyć, bo był zasłonięty płachtą zadziwiające ale nie zieloną.
Obok stało zwykłe biurko z laptopem. Koło łóżka stał stoliczek a na nim jakaś
fotografia. Chciałam zobaczyć kto jest na niej, ale Niall mnie uprzedził i
zabrał zdjęcie. Podszedł do biurka i schował w szufladzie. Zrobiłam obrażoną minę, gdy odwrócił się do
mnie twarzą.
- Kiedyś Ci pokaże co to za fotka – powiedział i puścił do
mnie oko. Podszedł do łóżka i usiadł na jego brzegu. Otworzył paczkę chipsów i
oznajmił :
- Siadaj i częstuj się. Mam nadzieję, ze trafiłem w twój
gust – uśmiechnął się do mnie i pokazał gdzie mam usiąść. Po chwili zajadaliśmy
się przysmakami. Dopiero po wypiciu połowy puszki zauważyłam, ze piwo jest z
Polski.
- Gdzie znalazłeś w Anglii piwo z Polski? – zapytałam
zdziwiona. Popatrzył się na mnie spod uniesionych brwi i poprawił doskonale ułożone
włosy.
- Szczerze mówiąc to nie wiem. Zawsze jak robie zakupy to
chodzę do takiego jednego fajnego sklepu na rogu. To chyba właśnie stamtąd – odpowiedział i po chwili
zastanowienia dodał – To musi być polski sklep. Szyld jest jakoś dziwnie
napisany…. A tak wgl to skąd wiesz, że to z Polski?
- Bo to polska nazwa… Oj zresztą pochodzę z Polski –
odpowiedziałam i spuściłam głowę, tak że włosy opadły mi na twarz.
- Ahhhh tak Hmmm No to powiedz coś po Polsku. Jestem ciekawy
tego języka - poprosił i nachylił się w moją stronę.
- Hmmm no to…
- Powiedz jakieś przysłowie albo nie wiem, no coś w tym
stylu.
- Okey. No to: w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
– powiedziałam i spojrzałam na Nialla. Oczy miał jak spodki. Nie zrozumiała go
wg. Roześmiałam się na widok jego miny i spytałam:
-Wszystko w porządku?
- Taaak – odpowiedział i pociągnął długi łyk piwa. Okazało
się, żę całe wypił więc spod łóżka wygramolił prawie całą skrzynkę piw. No to
imprezka będzie udana…
Mieliśmy już za sobą dwa piwa. Gawędziliśmy i śmialiśmy się
jak idioci. Bardzo miło się spędzało czas z Niallem. Wyglądał na nieźle
wstawionego. Nagle bez żadnego ostrzeżenia usiadł bliżej mnie. Trochę się
odsunęłam, ale za mną była ściana wiec nie za dużo mi to dało. Złapał mnie za
rękę i zaczął cos mamrotać pod nosem. Zbliżył się do mnie i już wyglądało, że
chce mnie pocałować, gdy nagle zaczął się głośno śmiać. Wstał i chwiejnym
krokiem podszedł do drzwi. Otworzył je i wyszedł na korytarz. Przeszedł kawałek
waląc co rusz ramionami w ściany.
- Imreeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeze czaaaas zaaaacząććććć –
zaczął drzeć się na cały dom. Okazało się, ze w jego pokoju siedzieliśmy już
dłuższy czas. Poszłam za Niallem i ujrzałam przed sobą bardzo zabawny obrazek.
Na kanapie leżał wyciągnięty Zayn. Do ust pakował właśnie kanapkę. Niall od
razu podbiegł do niego i rzucił się na kanapki.
- Co Ty robisz?! Zostaw to! – zaczął krzyczeć Zayn. Gdy
szamotali się na kanapie, podszedł do mnie chłopak z lekko kręconymi włosami.
Był ubrany w kraciastą koszulę i fartuch kuchenny.
- Cześć pewnie to
ciebie zwą Micha. Nie mieliśmy okazji się poznać. Jestem Liam – powiedział i podał mi dłoń na
powitanie. Nie zwracał żadnej uwagi na
to co robi Niall z Zaynem. Musiał już być do tego bardzo przyzwyczajony. Przyjęłam
ją życzliwie i powiedziałam:
- Tak to ja. Miło mi Cię poznać. Ty też należysz do zespołu?
- Tak – odpowiedział i zrobił dziwna minę. Nie mogłam jej
odczytać. Chyba za dużo wypiłam.
- No to może Ty zdradzisz mi nazwę tego zespołu. Nikt nie
chce mi jej wyznać – powiedziałam i zrobiłam urażoną minę. Musiała mi nie
wyjść, bo Liam zaczął się śmiać i tylko pokręcił głową.
- Choć poznasz Louisa. Pewnie jest w kuchni- powiedział i
podał mi dłoń, zapraszając do tego bym poszła z nim. Uśmiechnęłam się do niego
i po chwili już prowadził mnie do kuchni. Spotkaliśmy tam również Anitę, która
przyglądała się Lou i rozmawiała o czymś z Harrym.
- Oooo tutaj jesteś kochana – powiedziała radośnie i
uczepiła się mojego boku. Nawet dostałam od niej całusa w policzek.
- Marchewkowy król wita cię szanowna pani . Jam jest Louis
Tomlinson – powiedział uroczyście Louis i podszedł do mnie. Miał na sobie czerwone rurki i biały T-shirt w
cienkie błękitne paseczki. Ukłonił się, rozbawiając tym nas wszystkich. Nie
wiedziałam co zrobić więc też lekko się ukłoniłam.
- Też cię witam yyy… marchewkowy królu – powitałam chłopaka i
wszyscy jeszcze bardziej zaczęli się śmiać. Nagle usłyszeliśmy wielki huk.
Dobiegał on z salonu. Spojrzeliśmy po sobie i szybkim krokiem udaliśmy się do pomieszczenia
obok. Nasze wejście zostało powitane głośnym śmiechem Nialla i Zayna. Chłopcy
siedzieli na podłodze przy kanapie. Ich nogi były poplątane tak, że zgubiłam
się próbując rozgryźć jak to możliwe. Staliśmy w wejściu nie wiedząc co się
stało.
- Kanapki hahhahah leżą tam hahahha pod stołem hahhah-
wydukał z siebie Zayn, odpowiadając na nasze pytające spojrzenia.
- I co Niall? Hahahhah Może się poczęstujesz hahhaha-
nabijał się z blondyna Zayn.
- Nie dzięki to Twoje kanapki hahhah – odgryzł się Niall i
spróbował rozczochrać czuprynę mulata. Zayn nieźle się wkurzył. Zaczęli się
okładać, oczywiście na żarty. Louis podbiegł do nich i wskoczył miedzy nimi. Po
chwili dołączył do nich także Harry.
- Jak dzieci, jak dzieci i oczywiście ja muszę wszystko posprzątać-
mamrotał pod nosem Liam, idąc po szufelkę i zmiotkę. Zaoferowałam mu swoją
pomoc, ale on kategorycznie zabronił mi
sprzątać. Stwierdził, że on jako jeden z organizatorów imprezy i powinien się
tym zająć. Nie chciałam się z nim kłócić więc dołączyłam do Anity siedzącej na
fotelu. Zbliżyłam się do jej ust, ale ona wymigała się i uciekła do kuchni. Bez
zastanowienia poszłam za nią. Stała przy zlewie z opartymi rękami na biodrach.
- Co ty robisz? – zapytała mnie. Zdziwiło mnie to pytanie,
bo nigdy nie przeszkadzało jej całowanie przy innych.
- O co ci chodzi? Chciała cię tylko pocałować.
- Micha proszę cie nie rób tego dzisiaj. Wyjaśnię ci
wszystko jutro – powiedziała cicho i przytuliła mnie delikatnie. Nie
spodziewanie jej humor się zmienił. Wzięła patelnie, stojącą na blacie, i
zaczęła mnie bić po tyłku. Zaczęłyśmy biegać po całym pomieszczeniu. Radosne
okrzyki chłopców z salonu szybko przeniosły się do kuchni. Niall porwał mnie na
kanapę. Nie wiem skąd, ale nagle dookoła mnie nagle zaczęły latać poduszki.
Przy okazji alkohol lało się strumieniami. Chłopcy zaczęli śpiewać jakieś
piosenki, ale nie wiem jakie, bo mój mózg nie był w stanie ich rozpoznać. W
pewnym momencie jedna poduszka pękła i pióra z niej rozsypały się po całym
salonie. Nie pamiętam co było dalej, jedynie przebłyski. Nie wiem dlaczego ale
jeździłam na baranie na pijanym Niallu. Ścigaliśmy się z Anitą i Louisem.
Graliśmy w rozbieraną butelkę, która najczęściej stawała koło Harrego. Latał dookoła
nas w samej bieliźnie. Chciał ją zdjąć, ale Liam mu zakazał. Nie pamiętam kiedy skończyła się impreza.
Wszyscy zasnęli w salonie na puchatych piórach.
~~~
No i jest kolejny. Znowu nie jestem zadowolona. Kolejny dodam na pewno po egzaminach gimnazjalnych, bo nie sądzę żeby mi się udało wcześniej coś naskrobać. Pozdrawiam Was i komentujcie;D