środa, 7 marca 2012

Prolog & Rozdział 1.

- Gdzie teraz idziemy? - zapytałam Anitę z uśmiechem. Siedziałyśmy na ławce w centrum Londynu. Właśnie skończyłyśmy wielki skok na promocje  w sklepach z ubraniami. Obok nas stały cztery torby pełne ciuchów. Był piękny, gorący dzień, a w zasadzie to już koniec dnia. Dookoła nas biegały szczęśliwe dzieciaki. Kilka osób siedziało przy fontannie, ciesząc  się chłodem jej wody.
- Gdziekolwiek byle z tobą - odpowiedziała i przytuliła się do mojego boku. Przy okazji posłała mi całusa prosto w usta. Tak, jesteśmy lesbijkami i dobrze mi z tym. Obie mamy za sobą kilka nieszczęśliwie zakończonych związków. Mamy dość chłopaków, więc stwierdziłyśmy, że czemu by nie sprawdzić jak to jest z dziewczyną. Jesteśmy razem od miesiąca, ale znamy się od kilku lat. Anitę poznałam przypadkiem w sklepie, gdzie pracowała w wakacje. Jest moją jedyną i najlepsiejszą  przyjaciółką. Pomogła mi, gdy przeprowadziłam się do Londynu razem z rodzicami. Wtedy jeszcze byli razem. Teraz mieszkam z mamuśką, bo tata znalazł sobie nową. To chyba kolejny powód, dla którego jestem z Anitką w związku. Ojciec okazał się skończonym idiotą. Poleciał za tą wredną Katy. Wydał dla niej wszystkie pieniądze, które zbierał razem z mamą na nowe mieszkanie. Nie mogę na nią patrzeć i mam wrażenie, że ona na mnie też. Ojczulek źle się przez to czuje, no ale niestety woli Katherine…
- Dobrze kochana. No to może zjemy lody? Jest mi strasznie gorąco - zapytałam i pogrzebałam w kieszeni, aby zobaczyć ile mam jeszcze pieniędzy - Wystarczy mi tylko na jednego. Będziemy musiały zjeść razem.
- To mi się podoba  –  uśmiechnęła się jeszcze szerzej i wstała pociągając mnie za sobą. Wzięłyśmy torby i skierowałyśmy się w stronę najbliższej kawiarenki. Szłyśmy powoli, trzymając się za ręce. Słońce zaczęło  zachodzić, tak, że wokół nas robiło się pomarańczowo.  

~~~


Szłam w nocy przez miasto, trzęsąc się. Wokół mnie lał deszcz. Strumienie wody doszczętnie przemoczyły mi ubrania. Nie przejmowałam się tym. Przynajmniej nie widoczne były moje łzy, które spływały po twarzy mieszając się z kroplami deszczu. Musiałam wyglądać okropnie; rozmazany makijaż, poplątane włosy a do tego rozwłóczone czarne ubrania. Czułam jak w adidasach chlupocze mi woda. Nie zważałam  na to i parłam do celu. Byłam wściekła a jednocześnie zawiedziona. Moja matka kolejny raz dała mi wykład o tym, że jednak powinnam mieć chłopaka. O tym, że jestem lesbijką mówiła, tak jakby to była przewlekła choroba. Właśnie przez taką kłótnie przynajmniej raz w tygodniu lądowałam u Anity, która zawsze przyjmowała mnie z otwartymi ramionami. Wiem, ze mogę na nią liczyć. Chyba właśnie dzięki temu nie poddałam się i nie usiadłam na środku drogi.

Gdy zauważyłam dom Anity zaczęłam biec. Deszcz się nasilił głośno uderzając w rynny pobliskich domów i zaparkowanych samochodów. Wbiegając po schodach niechcąca przepchnęłam się między jakimiś dwoma chłopakami. Z tego co pamiętam to jeden miał blond włosy a drugi kręcone. Obaj mieli na sobie rurki i swetry. Nie przepraszając podbiegłam do drzwi Anity i zapukałam głośno by mi otworzyła. Po chwili ukazała mi się w drzwiach jej twarz.
- Boże, Micha jak ty wyglądasz. Co się stało? – zapytała a ja tylko weszłam i mocno przytuliłam się do niej. Zaczęłam trząść się w jej ramionach. Od razu zrozumiała co się stało i poprowadziła mnie do łazienki, żebym zdjęła mokre ubrania.
- Rozbierz się. Zaraz przyniosę Ci ręcznik tylko najpierw zamknę drzwi- szepnęła usadawiając mnie na brzegu wanny i pomagając mi zdjąć bluzę. Pokiwałam głową i dałam jej znak, że dam sobie radę. Anita wyszła a ja znowu zostałam sama. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak jej namoczyłam w domu. Zdjęłam ubrania, oprócz bielizny, która okazała się dosyć sucha, i wrzuciłam je do wanny. Po chwili przyszła Anita z dwoma ręcznikami. Pomogła mi się wysuszyć i usunąć zepsuty makijaż. W czasie tych czynności głaskała mnie i przytulała, próbując trochę zatrzymać płynące nadal z moich oczu łzy.  

- Chyba nie muszę Ci mówić co się stało? – zapytałam przyjaciółkę mocniej opatulając się kocem na kanapie. Anita pomogła mi się uspokoić. Właśnie robiła kakao, które uwielbiałam. Zauważyłam, że wyszła na chwilkę z kuchni. Szybko wstałam i podeszłam do barku. Ile ona miała alkoholu. Ahhh…. Wzięłam sobie jedną butelkę wódki i wróciłam na kanapę.
- Nie, nie musisz. Domyśliłam się jak tylko Cię zobaczyłam w swoich drzwiach -odkrzyknęła z kuchni. Po chwili stawiała na stoliku kubki gorącego kakaa. Już miała usiąść przy mnie, gdy przypomniała sobie, że nie wzięła z kuchni łyżeczek i cukru. Odwróciła się napięcie i poszła po zapomniane akcesoria. W tym czasie, jak to mam zwyczaj, odpieczętowałam wódkę i dolałam do garnuszków. Schowałam butelkę pod koc i zachichotałam pod nosem.
- Okey, już mamy wszystko. Co porobimy? – zapytała Anita uśmiechając się . Wskoczyła na kanapę prawie mnie miażdżąc. Zaczęłam się głooośno śmiać, ale wiedziałam, że prawdziwa zabawa dopiero się zacznie, kiedy Anita będzie podpita. Wypiłyśmy kakao i dopiero teraz pokazałam Anicie czego do niego nalałam. Roześmiała się i sięgnęła po alkohol. Wzięła wielki łyk; oddała mi butelkę bym sama mogła się napić. Moja girl podeszła do wierzy i włączyła prawie na fula odtwarzacz CD. Z głośników popłynęła piosenka Kings Of Leon ,,Sex on fire’’. Zrozumiałam sugestie Anity i już po chwili razem tańczyłyśmy na środku pokoju. Co jakiś czas pociągałyśmy po trochu wódkę z butelki. Ocierałyśmy się swoimi ciałami. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam rozbierać Anitę. Bardzo jej się to podobało. Gdy już ją rozebrałam, przeniosłyśmy się na kanapę. Na początku tylko się przytulałyśmy. W końcu Anita usiadła mi okrakiem na kolanach. Jej dłonie powędrowały w moje włosy. Natomiast ja gładziłam ją po plecach. Znudziło mi się to, więc pocałowałam ją prosto w usta.
- To mi się podoba - powiedziała i zaczęłam mnie całować namiętnie. Nie pamiętam co było dalej.  

***


Witam. Mam nadzieję, ze się podobało. Postaram się jak najszybciej napisać drugi rozdział. Jeszcze raz dziękuję Oli, która popędza mnie do pisania. Bez Ciebie na pewno by tego nie było.

 PS. Proszę o wyrozumiałość, bo to moje pierwsze opowiadanie. Pozdrowienia.

2 komentarze:

  1. JEST! Wreszcie mogę skomentować, bez względu na wszystko, a więc napiszę Ci coś co Ci już kiedyś napisałam ^ ^. Boże, jak ja je kocham, no są po prostu świetne! A widać, że Anitka umie pocieszać. Łohoho, jakieś szekszi dupcie w rurkach, powiadasz, ciekawe, kto to mógł być, hahaha xDD. Już się napaliłam na następny! :D Ah, i nie musisz mi dziękować, bo przyjaciele są od tego, by czasem zasadzić kopa w dupsko na pośpiech, no i żeby pomagać, of course. Love you < 333333 No i już wiem co będzie w dwójeczce, ale czekam! < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. OJA, CALKIEM INNE NIŻ WSYZTSKIE , PODOBA MI SIE : ) KIEDYŚ MIAŁAM PRZYJACIOLKE ANITE HAHA DOBRE :3 - dziewczyna z Twitcama @Julita_loves1D

    OdpowiedzUsuń