poniedziałek, 19 marca 2012

Rozdział 3


- Jeszcze raz dziękuję Ci dziecinko – powiedziałam do Anity i pocałowałam ją w policzek. Dochodziła 15.00, więc stwierdziłam, że czas na mnie. Pewnie byłabym w domu kilka godzin wcześniej, ale przez chłopaków straciłam poczucie czasu. Anitka otworzyła mi drzwi i wyszła razem ze mną, by odprowadzić mnie do schodów wejściowych do budynku.                                                                                                 -Nie masz za co dziękować. Mam nadzieję, że nie będziesz miała za dużego przypału w domu. Pamiętaj, że Cię kocham – odpowiedziała i mocno ścisnęłyśmy się na pożegnanie. Powoli zaczęłam iść ulicą w stronę domu. Szłam ze spuszczoną głową, wsłuchana w dźwięki dobiegające ze słuchawek. Nagle wpadłam w kogoś. Podniosłam wzrok i ujrzałam przed sobą Nialla, który zbiera z chodnika jakiś produkty spożywcze.
- Bardzo Cię przepraszam –powiedziałam i schyliłam się, żeby mu pomóc. Zaczęłam chaotycznie zbierać jakieś puszki i wkładać je do papierowej torby. Blondyn miał ich aż trzy. CO on robi zapasy zimowe? Jak on to wgl dał radę nieść?
- Ooo a to ty Micha. Nic się nie stało – odpowiedział i uśmiechnął się do mnie. Jasne włosy lekko opadły mu na czoło. Szybkim ruchem je poprawił.  Trochę dziwnie się poczułam, bo dopiero po kilkunastu sekundach, zdałam sobie sprawę, że się na niego gapię. Szybko odwróciłam wzrok i zagryzłam wargę.
- Gdzie się wybierasz?- zapytał jakby wgl nie zauważył mojego zachowania.
- Wracam od Anity. Powinnam być już w domu. Muszę iść. Cześć – odparłam. Wstałam z chodnika i odwróciłam się by odejść.
- Zaczekaj odprowadzę cię- krzyknął za mną Niall i szybko mnie dogonił.  
- Nie, nie trzeba. Lepiej zanieś od razu te rzeczy do domu i sprawdź czy czegoś nie zniszczyłam.
- Dobrze… No to… yyy… do następnego spotkania. Cześć – pożegnał się ze mną. Chyba mu się trochę przykro zrobiło, że go spławiłam. Już miałam mu powiedzieć, że jednak może mnie odprowadzić albo coś w tym stylu, ale on już się odwrócił i szybkim krokiem skierował się w przeciwną stronę.

Pół godziny później weszłam cicho do domu. Mama stała nieruchomo w kuchni. Patrzyła się na coś za oknem. Podeszłam do krzesła i usiadłam na nim. Wiedziałam, że dłużej nie mogę uciekać przed kazaniem.   
-Hej- powiedziałam cicho i głośno wciągnęłam powietrze. Irena powoli odwróciła się do mnie. W oczach miała łzy. Nigdy nie widziałam jak płacze. Bardzo mnie to zdziwiło. Podeszła do mnie. Myślałam, że mnie uderzy, ale ona tylko usiadła obok mnie na krześle. Schowała twarz w dłonie i zaczęła płakać. Jej szloch wypełnił całą kuchnię. Ramiona podnosiły się i opadały bardzo szybko. Byłam tak zszokowana, że nie wiedziałam co zrobić. Zawsze myślałam, że moja matka jest nieustępliwą, zimną i silna kobietą, która nie boi się niczego ani nikogo. Cały ten wizerunek rozsypał się na drobne kawałki. Poczułam wyrzuty sumienia. Zdałam sobie sprawę, jaką byłam okropną córką.  Miałam ochotę sama zapłakać, ale tylko wstałam od stołu i przytuliłam ją od tyłu. Wydawało mi się, że ta cała sytuacja to jakaś wielka pomyłka.
- Dziękuję córeczko – powiedziała w końcu mama. Kompletnie nie wiedziałam, dlaczego  mi dziękuje. Uśmiechnęłam się tylko i wróciłam na swoje krzesło.
- Czemu mi to robisz? Czemu nie możesz choć raz być normalną dziewczyną? – zapytała mnie matka. Myślałam, że już nie będzie się czepiać. Myślałam, że da sobie spokój i w końcu zaakceptuje mnie i moją orientacje sexualną. Myślała, że spróbuje być taka jak inne matki. Myślała, że… Oj za dużo od niej oczekiwałam. Jak mogłam w ogóle sądzić, że się zmieniła. Poczułam się bardzo urażona. Chciałam jej zaufać, ale ona jak zwykle robiła jakiś problem.
- Nie rozumiem, dlaczego nie możesz tego znieść? Przecież krzywda Ci się nie robi- odpowiedziałam podniesionym głosem, zaciskając pięści. Zagryzłam wargę. Poczułam ból wbijających się paznokci w dłoń. Nie przejmowałam się tym. To nie było teraz ważne.
- Robisz mi wstyd przed wszystkimi! Musisz się zmienić! Nie wytrzymam tego dłużej!- zaczęła krzyczeć Irena i wstała od stołu. Chciała nade mną górować. Zdałam sobie z tego sprawę. Podniosłam się w jej ślady i stanęłam patrzac na nią wrogo.
- To ja mam dosyć! Jesteś moją matką i powinnaś mnie wspierać! Ty jeszcze masz do mnie pretensje! Nigdy nie będę taka jak ty! Jesteś okropna! Nienawidzę Cię! - wykrzyczałam jej w twarz. Odwróciłam się na pięcie i wbiegłam po schodach na piętro. Wchodząc do mojego pokoju, zatrzasnęłam za sobą drzwi. Rzuciłam bluzę na podłogę. Podeszłam do biurka i wyjęłam klucz do drzwi. Słyszałam już odgłos kroków, więc szybko zasunęłam drzwi. Byłam tak wkurzona, ze przez pewien czas stałam przed drzwiami głośno dysząc i niszcząc sobie paznokcie, które nadal tkwiły w wewnętrznej stronie dłoni.
- Otwórz!- wrzasnęłam matka i szarpnęła za klamkę. Zaczęła walić w drzwi jak szalona. Czyżby się nawaliła…

- Mam cię gdzieś! Idż sobie! Może poszukaj nowej córeczki, która stanie się twoją nadętą kopią! – odpowiedziałam i rzuciłam się na łóżko. Wzięłam z szafki nocnej słuchawki i podłączyłam je do telefonu. Nałożyłam je na uszy i włączyła na maksa  Green Day - American Idiot. Moja matka dobijała się do mnie jeszcze jakiś czas. Z doświadczenia wiedziała, że dzisiaj nie powinna liczyć na to, że się do niej odezwę, wiec dała sobie spokój i odeszła. W tym momencie miałam ochotę wszystkim rzucać, obgryzać paznokcie, zdewastować cały pokój. Moja matka okazała się skończoną egoistką. Jaką byłam idiotką myśląc, o sobie jako o wrednej córce. Jak mogłam uwierzyć w to całe przedstawienie. Byłam żałosna. Czułam ból w klatce piersiowej, aż nie mogłam oddychać. Wyłączyłam muzykę i już miałam rzucić telefonem o ścianę, gdy aparat zawibrował. Dostałam sms-a o Anity:

,, Hej. Chłopcy robią dziś imprezę. Zapraszają Cię. Przyjedź KC<3’’

,,Siemanko Ok. będę KC<3’’

Odpisałam Anicie i uśmiechnęłam się pod nosem. Wyrwę się z domu i nieźle zabawię. Mam nadzieję, że będzie alkohol…

 

 Gdy matka wyszła do pracy, poszłam do łazienki. Wzięłam długą, gorącą kąpiel. O tak tego mi trzeba było. Kłótnia bardzo mnie zmęczyła. Byłam jak zniszczona bluzka, którą krawiec bardzo dobrze pozszywał. Oczywiście nie do końca czułam się dobrze, ale byłam pewna, że spotkanie z Anita poprawi mi humor. Musiałam dla niej wyglądać bosko, dlatego postanowiłam założyć na siebie czarną, koronkową, ponad kolana sukienkę. Oczywiście była na ramiączkach. Do tego buty dziesięciocentymetrowe. Głównie składały się z ciemnych pasków, połączonych ze sobą jak popadnie. Postanowiłam wziąć na drogę czarny sweterek. Nie brałam żadnej biżuterii, tylko jedną bransoletkę- bransoletkę przyjaźni, którą kupiła dla mnie Anita. Wtedy jeszcze nie byłyśmy razem jako para.  Do tego doszedł mocny makijaż. Gruba kreska kredki i rzęsy mocno pomalowane tuszem. Włosy wyprostowałam. Chwilę zastanawiałam się nad ich podepnięciem, ale jedno spojrzenie na zegarek dało mi do zrozumienia, że nie zdążę. Złapałam torebkę, w której tkwił telefon, paczka gum i błyszczyk. W kuchni szybko napisałam kartkę, ze jestem na imprezie i nie wrócę na noc. Wiedziałam, że matka kolejny raz się wścieknie, ale miałam to gdzieś po tym co zrobiła dzisiaj.  To będzie wspaniała noc pomyślałam, wybiegając z domu. 


~~~ 

Przepraszam, że tak długo musieliście czekać. Nie jestem za bardzo zadowolona z tego rozdziału. Jakiś taki trochę ciapowaty.... Następny postaram się dodać jeszcze w tym tygodniu. Pozdrowienia.

5 komentarzy:

  1. Wcale nie jest ciapowaty, mi się podoba, zresztą podobnie jak poprzednie, ale ty przecież o tym wiesz ;*.

    Jejku, naprawdę myślałam, ze matka Michy będzie dla niej dobra spróbuje ją zrozumieć, a tu takie zdziwienie. Nie potrafię zrozumieć takich rodziców, przyznam szczerze, no ale jednak mam nadzieję, że impreza u chłopców poprawi Michy humor i że się będzie dobrze bawiła z Anitką, na to liczę i czekam z niecierpliwością na 4.

    Kocham Cię <3.

    OdpowiedzUsuń
  2. hahhaha ciapowaty? no coś ty. nigdy. jest fajny. czekam na kolejny, mam nadzieję, że na imprezie się coś wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. jaki ciapowany, jest dobry :D a juz myślałam że jej matka się zmieniła, a tu dupa w kratę :c ah szkoda. kurde kurde kurde, a ja jestem ciekawa jak zareagują chłopcy jak się dowiedzą że Micha i Anita są razem! :D pisz pisz ;) vivian.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://deadly-escape.blog.onet.pl/ Pojawił się 8 rozdział. Jeśli masz czas to zapraszam i liczę na Twoją opinię <3 Dizzy_

    OdpowiedzUsuń