czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 5


Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Przypomniałam sobie wczorajszą imprezę i aż uśmiechnęłam się do samej siebie. Chciałam wstać, ale coś ciężkiego leżało na moim brzuchu i oplatało mnie wokół bioder. Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam kulę kręconych włosów. Była to głowa Harrego, który spał sobie  w najlepsze. Zaczęłam się lekko wiercić i próbować zdjąć go z siebie. Doprowadziło to jednak do tego, że Hazza jeszcze mocniej się mnie uczepił. Przeklęłam i uderzyłam otwartą dłonią o podłogę. Wtedy usłyszałam za sobą cichy śmiech. Odwróciłam się i ujrzałam Nialla jedzącego wielką kanapkę.
- Mógłbyś mi pomóc? – zapytałam blondyna, który już po chwili pomagał mi zepchnąć Harrego. Okazało się, że to nie takie proste nawet w dwie osoby. Lokowaty nie dawał za wygraną. W końcu Niall uderzył go lekko w policzek. Harry przebudził się i właśnie w tym momencie udało mi się wyswobodzić z jego objęć.
- Ufff udało się – wydyszałam w stając z podłogi. Spojrzałam na zapierzony salon. Wszyscy oprócz mnie i Nialla jeszcze spali. Dziwnie to wyglądało. Każdy na każdym leżał tak, że ludzie spali w plątaninie ciał. Pokręciłam  głową na Nialla, który mi się przyglądał. Na początku zlekceważyłam natarczywe spojrzenie i zapytałam:
-Która godzina?
- Coś po siódmej. Nie wiem dokładnie – odpowiedział z uśmiechem jeżdżąc wciąż wzrokiem po mnie.
- Mam coś na twarzy? – nie wytrzymałam i spytałam blondyna. Przy okazji przygładziłam stojące we wszystkie strony włosy i poprawiłam sukienkę. Buty gdzieś zgubiłam…
- Nie, czemu?
- Przyglądasz mi się dziwnie…
- Przypominasz mi pewną osobę. Nie ważne kogo. Może masz ochotę na kanapkę? – zapytał. Pokiwałam głową, więc wziął mnie za rękę i zaprowadził do kuchni. Przy okazji zauważyłam, że zdążył się przebrać.  Robiąc kanapki stwierdziliśmy, że za niedługi czas obudzi się reszta, więc powstało o wiele więcej kanapek niż zamierzaliśmy na początku. Przy pracy śmialiśmy się i gawędziliśmy głównie o filmach. Niall opowiedział mi o swoich przeżyciach, po obejrzeniu ,, Gdzie jest Nemo’’. Wydawało mi się to trochę dziwne, ale w końcu znam go krótko wiec nie mi to oceniać. Po wspólnym przypominaniu sobie przeróżnych filmów, stwierdziliśmy, że mamy podobny gust. Niall zaproponował mi kino. Przyjęłam propozycję w wielkim bananem na ustach, nie widząc czemu aż tak mi na tym zależy. Właśnie miałam zastawiać wodę na herbatę, gdy usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu, wspaniałą piosenkę Fun- We are Young. Niall zaczął ją śpiewać. Zachwycił mnie swoim głosem. Moja torebka leżała na stole w kuchni. Podeszłam do niej i wyjęłam aparat. Na ekranie wyświetliło mi się zdjęcie uśmiechniętego taty.
- Przepraszam muszę odebrać -  powiedziałam i podałam Niallowi czajnik z wodą. Wziął go i kolejny raz obdarował mnie swoim pięknym uśmiechem.
- Halo – odebrałam połączenie radosnym głosem.
- Cześć kochanie. To ja tata. Dzwoniłem wcześniej, ale nie odbierałaś.
- Przepraszam zostawiłam telefon  w pokoju – okłamałam ojca, bo przecież nie mogłam powiedzieć mu, że byłam na imprezie do tego z alkoholem ( mój ojciec ma jakiś uraz z tym związany…). Dostałby zawału gdyby się o tym dowiedział. Spojrzałam na Nialla, który przyglądał mi się z zainteresowaniem. Zawsze rozmawiałam z rodzicami przez po polsku, więc pewnie dlatego się tak patrzył…
- Och, nic się nie stało. Wiesz co? Mam świetny pomysł. Przyjadę Dzisna po Ciebie i zabiorę Cię gdzieś – powiedział z entuzjazmem. Zatkało mnie. Mój ojciec chce ze mną spędzić czas. Szok. Ostatnio widziałam go przelotnie dwa miesiące temu w centrum handlowym.
- Co? Znaczy… no… yyy.. to bardzo fajnie- wyjąkałam.
- No to świetnie. Będę po Ciebie o 11.30 – powiedział a ja od razu zerknęłam na zegarek. Była 8.15 więc nie miałam za dużo czasu. Z doświadczenia wiedziałam, że tata przyjedzie wcześniej.
- Dobrze, widzimy się później. Cześć – zakończyłam rozmowę i przeklęłam, chowając telefon do torebki.
- Coś się stało? – zapytał Niall, podchodząc do mnie.
- Tak – odpowiedziałam i streściłam mu o co chodziło w rozmowie.
- Przecież zanim dojdę do domu. Muszę się przygotować i w ogóle. Nie zdążę – zaczęłam histeryzować choć doskonale wiedziałam, ża nie tego się boję. Obawiałam się zostać sam na sam z ojcem. Chciałam żeby uczestniczył w moim życiu, ale najzwyczajniej nie miałam o czym z nim rozmawiać. On miał nową rodzinę, o której zazwyczaj non stop opowiadał. Nie chciał tego słuchać kolejny raz.
- Spokojnie- złapał mnie za ramiona Niall i uspokoił. Po chwili szliśmy już w stronę mojego domu. Na wszelki wypadek zostawiliśmy karteczkę z informacją dlaczego nas nie ma w domu. Mimo wolnie szłam coraz szybciej. W końcu blondyn nie wytrzymał i złapał mnie za rękę.
- Uspokój się – powiedział i spojrzał mi przekonująco głęboko w oczy. Po chwili zapytał:
- A tak w ogóle to jaki jest twój tata?
- Nie lubię go, w sensie z charakteru. Jest cholernym egoistą, który myśli, że jeżeli spotka się ze mną raz na dwa miesiące to już jest wspaniały. Nie mogę uwierzyć, że zostawił mamę dla Kate- powiedziałam jeszcze bardziej zdenerwowana.
- Jest aż taki zły? – spytał Niall nie puszczając mojej dłoni. 
- Tak. Mam taką ochotę wygarnąć mu to wszystko. Wyrzucić to wreszcie z siebie , ale boję się.  Nawet sama nie wiem czego, bo okazał się takim dupkiem. Moja matka tęskni za nim i wiem o tym. Ciężko jej tym bardziej, że ma problemy ze mną. Nie chcę nikogo obwiniać, ale uważam, ze wszystko sprowadza się do ojca, który ma nas gdzieś. – odpowiedziałam i szybko starłam zabłąkaną łzę na moim policzku. Nigdy nikomu oprócz Anity  nie mówiłam o tym. Niall nic nie odpowiedział tylko ścisnął moje ramię.

Weszliśmy do pustego domu i od razu skierowaliśmy się do kuchni. Na szybko zrobiliśmy jakieś śniadanie (kanapki oczywiście). Zjadłam jedną i pobiegłam na górę wziąć szybki prysznic i przebrać się. Niall w tym czasie pałaszował śniadanie. Odświeżona weszłam do kuchni. Blondyn właśnie kończył ostatnią kanapkę ( było ich z tuzin). Szczerze mówiąc to sama nie wiedziałam po co przyszedł ze mną Niall, ale było to miłe. Polubiłam tego wiecznie głodnego Irlandczyka. Wzięłam talerze do zlewu i zaczęłam je zmywać, gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Mógłbyś otworzyć? - zapytałam Nialla pokazując mu mokre dłonie.
- Jasne – odpowiedział poszedł otworzyć. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że nie ma jeszcze 10.00 więc nie mógł być to mój ojciec.
- Micha możesz przyjść? – zawołał mnie blondyn. Wytarłam dłonie i podeszłam do drzwi. Gdy podniosłam głowę, ujrzałam swoje przekleństwo. Zaczęłam szybciej oddychać a ręce zaczęły mi się trząść. Nie mogłam uwierzyć, że ta osoba  miała czelność przyjść do mojego domu. Nie widziałam go od zakończenia roku szkolnego.
- Cześć Drake. 

~~~ 

Jest kolejny. Przepraszam, ze dopiero teraz dodaje. Postaram się jak najszybciej dodać kolejny. Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. http://deadly-escape.blog.onet.pl/ Zapraszam na dziewiąty, przedostatni rozdział (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm, hmmm, ciekawe kim jest ten Drake i o co chodzi xdd A ten jej tata jest głupi, ot co i go nie lubię xdd. No i czekam na następny. [summer-of-69]

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na nastepny :D kurde zakonczylas go w takim momencie! głupia :*

    OdpowiedzUsuń