Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Przypomniałam sobie
wczorajszą imprezę i aż uśmiechnęłam się do samej siebie. Chciałam wstać, ale
coś ciężkiego leżało na moim brzuchu i oplatało mnie wokół bioder. Otworzyłam
powoli oczy i ujrzałam kulę kręconych włosów. Była to głowa Harrego, który spał
sobie w najlepsze. Zaczęłam się lekko
wiercić i próbować zdjąć go z siebie. Doprowadziło to jednak do tego, że Hazza
jeszcze mocniej się mnie uczepił. Przeklęłam i uderzyłam otwartą dłonią o
podłogę. Wtedy usłyszałam za sobą cichy śmiech. Odwróciłam się i ujrzałam
Nialla jedzącego wielką kanapkę.
- Mógłbyś mi pomóc? – zapytałam blondyna, który już po
chwili pomagał mi zepchnąć Harrego. Okazało się, że to nie takie proste nawet w
dwie osoby. Lokowaty nie dawał za wygraną. W końcu Niall uderzył go lekko w
policzek. Harry przebudził się i właśnie w tym momencie udało mi się
wyswobodzić z jego objęć.
- Ufff udało się – wydyszałam w stając z podłogi. Spojrzałam
na zapierzony salon. Wszyscy oprócz mnie i Nialla jeszcze spali. Dziwnie to
wyglądało. Każdy na każdym leżał tak, że ludzie spali w plątaninie ciał.
Pokręciłam głową na Nialla, który mi się
przyglądał. Na początku zlekceważyłam natarczywe spojrzenie i zapytałam:
-Która godzina?
- Coś po siódmej. Nie wiem dokładnie – odpowiedział z
uśmiechem jeżdżąc wciąż wzrokiem po mnie.
- Mam coś na twarzy? – nie wytrzymałam i spytałam blondyna.
Przy okazji przygładziłam stojące we wszystkie strony włosy i poprawiłam
sukienkę. Buty gdzieś zgubiłam…
- Nie, czemu?
- Przyglądasz mi się dziwnie…
- Przypominasz mi pewną osobę. Nie ważne kogo. Może masz
ochotę na kanapkę? – zapytał. Pokiwałam głową, więc wziął mnie za rękę i
zaprowadził do kuchni. Przy okazji zauważyłam, że zdążył się przebrać. Robiąc kanapki stwierdziliśmy, że za niedługi
czas obudzi się reszta, więc powstało o wiele więcej kanapek niż zamierzaliśmy
na początku. Przy pracy śmialiśmy się i gawędziliśmy głównie o filmach. Niall
opowiedział mi o swoich przeżyciach, po obejrzeniu ,, Gdzie jest Nemo’’.
Wydawało mi się to trochę dziwne, ale w końcu znam go krótko wiec nie mi to
oceniać. Po wspólnym przypominaniu sobie przeróżnych filmów, stwierdziliśmy, że
mamy podobny gust. Niall zaproponował mi kino. Przyjęłam propozycję w wielkim
bananem na ustach, nie widząc czemu aż tak mi na tym zależy. Właśnie miałam
zastawiać wodę na herbatę, gdy usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu, wspaniałą
piosenkę Fun- We are Young. Niall zaczął ją śpiewać. Zachwycił mnie swoim
głosem. Moja torebka leżała na stole w kuchni. Podeszłam do niej i wyjęłam
aparat. Na ekranie wyświetliło mi się zdjęcie uśmiechniętego taty.
- Przepraszam muszę odebrać - powiedziałam i podałam Niallowi czajnik z
wodą. Wziął go i kolejny raz obdarował mnie swoim pięknym uśmiechem.
- Halo – odebrałam połączenie radosnym głosem.
- Cześć kochanie. To ja tata. Dzwoniłem wcześniej, ale nie
odbierałaś.
- Przepraszam zostawiłam telefon w pokoju – okłamałam ojca, bo przecież nie
mogłam powiedzieć mu, że byłam na imprezie do tego z alkoholem ( mój ojciec ma
jakiś uraz z tym związany…). Dostałby zawału gdyby się o tym dowiedział.
Spojrzałam na Nialla, który przyglądał mi się z zainteresowaniem. Zawsze
rozmawiałam z rodzicami przez po polsku, więc pewnie dlatego się tak patrzył…
- Och, nic się nie stało. Wiesz co? Mam świetny pomysł.
Przyjadę Dzisna po Ciebie i zabiorę Cię gdzieś – powiedział z entuzjazmem.
Zatkało mnie. Mój ojciec chce ze mną spędzić czas. Szok. Ostatnio widziałam go
przelotnie dwa miesiące temu w centrum handlowym.
- Co? Znaczy… no… yyy.. to bardzo fajnie- wyjąkałam.
- No to świetnie. Będę po Ciebie o 11.30 – powiedział a ja
od razu zerknęłam na zegarek. Była 8.15 więc nie miałam za dużo czasu. Z
doświadczenia wiedziałam, że tata przyjedzie wcześniej.
- Dobrze, widzimy się później. Cześć – zakończyłam rozmowę i
przeklęłam, chowając telefon do torebki.
- Coś się stało? – zapytał Niall, podchodząc do mnie.
- Tak – odpowiedziałam i streściłam mu o co chodziło w
rozmowie.
- Przecież zanim dojdę do domu. Muszę się przygotować i w
ogóle. Nie zdążę – zaczęłam histeryzować choć doskonale wiedziałam, ża nie tego
się boję. Obawiałam się zostać sam na sam z ojcem. Chciałam żeby uczestniczył w
moim życiu, ale najzwyczajniej nie miałam o czym z nim rozmawiać. On miał nową
rodzinę, o której zazwyczaj non stop opowiadał. Nie chciał tego słuchać kolejny
raz.
- Spokojnie- złapał mnie za ramiona Niall i uspokoił. Po
chwili szliśmy już w stronę mojego domu. Na wszelki wypadek zostawiliśmy
karteczkę z informacją dlaczego nas nie ma w domu. Mimo wolnie szłam coraz
szybciej. W końcu blondyn nie wytrzymał i złapał mnie za rękę.
- Uspokój się – powiedział i spojrzał mi przekonująco
głęboko w oczy. Po chwili zapytał:
- A tak w ogóle to jaki jest twój tata?
- Nie lubię go, w sensie z charakteru. Jest cholernym
egoistą, który myśli, że jeżeli spotka się ze mną raz na dwa miesiące to już
jest wspaniały. Nie mogę uwierzyć, że zostawił mamę dla Kate- powiedziałam
jeszcze bardziej zdenerwowana.
- Jest aż taki zły? – spytał Niall nie puszczając mojej
dłoni.
- Tak. Mam taką ochotę wygarnąć mu to wszystko. Wyrzucić to
wreszcie z siebie , ale boję się. Nawet
sama nie wiem czego, bo okazał się takim dupkiem. Moja matka tęskni za nim i
wiem o tym. Ciężko jej tym bardziej, że ma problemy ze mną. Nie chcę nikogo
obwiniać, ale uważam, ze wszystko sprowadza się do ojca, który ma nas gdzieś. –
odpowiedziałam i szybko starłam zabłąkaną łzę na moim policzku. Nigdy nikomu
oprócz Anity nie mówiłam o tym. Niall
nic nie odpowiedział tylko ścisnął moje ramię.
Weszliśmy do pustego domu i od razu skierowaliśmy się do
kuchni. Na szybko zrobiliśmy jakieś śniadanie (kanapki oczywiście). Zjadłam
jedną i pobiegłam na górę wziąć szybki prysznic i przebrać się. Niall w tym
czasie pałaszował śniadanie. Odświeżona weszłam do kuchni. Blondyn właśnie
kończył ostatnią kanapkę ( było ich z tuzin). Szczerze mówiąc to sama nie
wiedziałam po co przyszedł ze mną Niall, ale było to miłe. Polubiłam tego
wiecznie głodnego Irlandczyka. Wzięłam talerze do zlewu i zaczęłam je zmywać,
gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Mógłbyś otworzyć? - zapytałam Nialla pokazując mu mokre
dłonie.
- Jasne – odpowiedział poszedł otworzyć. Spojrzałam na
zegarek i zobaczyłam, że nie ma jeszcze 10.00 więc nie mógł być to mój ojciec.
- Micha możesz przyjść? – zawołał mnie blondyn. Wytarłam
dłonie i podeszłam do drzwi. Gdy podniosłam głowę, ujrzałam swoje przekleństwo.
Zaczęłam szybciej oddychać a ręce zaczęły mi się trząść. Nie mogłam uwierzyć,
że ta osoba miała czelność przyjść do
mojego domu. Nie widziałam go od zakończenia roku szkolnego.
- Cześć Drake.
~~~
Jest kolejny. Przepraszam, ze dopiero teraz dodaje. Postaram się jak najszybciej dodać kolejny. Pozdrawiam
http://deadly-escape.blog.onet.pl/ Zapraszam na dziewiąty, przedostatni rozdział (:
OdpowiedzUsuńHmmm, hmmm, ciekawe kim jest ten Drake i o co chodzi xdd A ten jej tata jest głupi, ot co i go nie lubię xdd. No i czekam na następny. [summer-of-69]
OdpowiedzUsuńczekam na nastepny :D kurde zakonczylas go w takim momencie! głupia :*
OdpowiedzUsuń